Lisim kapryskiem jest...
Tak, dokładnie tak będzie zaczynał się każdy mój post. Przynajmniej taki mam kaprys na ten moment. Lecz do rzeczy:
Jestem Aneta, była studentka, czyli na papierku magister Dietetyki. Na drugim papierku technik gastronomi. Moją pasją zawsze było i zawsze będzie gotowanie i pieczenie. I to nie byle jakie --> to do czego dążą moje karpyski to zdrowa, niekoniecznie oczywista forma powszechnych pyszności. Ale nie tylko, bo nie każdy lubi a raczej pożąda by było zdrowo. A to dla innych spędzam godziny w kuchni. I to dla innych chcę piec i piec i piec.
Celem bloga jest najprostsza promocja siebie, swoich cudeniek czyli wreszcie pokazanie tego co umiem. Bo... może by tak zarobić na tym?
W przyszłości chciałabym otworzyć "coś" swojego. Coś małego, przytulnego, z słodką i słoną kuchnią łechtającą podniebienia.
Zaczynam więc.. i tu mały apel:
Jeśli tylko marzy Ci się słodkie ciacho z moich kaprysków lub nawet inne → służę swoją pomocą ;) Za nieduże pieniążki upiekę co trzeba.
Tak, dokładnie. Ze względu na moje dopiero (barrrdzzzo powoli) budujące się portfolio i... nieumiejętność robienia odpowiednich zdjęć ceny są naprawdę niskie.
Rozpisałam się bez sensu, więc już uściślając ostatni raz:
Blog jest moją wizytówką w świecie biznesu jakim jest sprzedaż robionych na zamówienie ciast, ciasteczek czy tortów.
Jasne? jasne, że jasne. Lisek chciał i lisek ma.
Głupieję.
Tak, dokładnie tak będzie zaczynał się każdy mój post. Przynajmniej taki mam kaprys na ten moment. Lecz do rzeczy:
Jestem Aneta, była studentka, czyli na papierku magister Dietetyki. Na drugim papierku technik gastronomi. Moją pasją zawsze było i zawsze będzie gotowanie i pieczenie. I to nie byle jakie --> to do czego dążą moje karpyski to zdrowa, niekoniecznie oczywista forma powszechnych pyszności. Ale nie tylko, bo nie każdy lubi a raczej pożąda by było zdrowo. A to dla innych spędzam godziny w kuchni. I to dla innych chcę piec i piec i piec.
Celem bloga jest najprostsza promocja siebie, swoich cudeniek czyli wreszcie pokazanie tego co umiem. Bo... może by tak zarobić na tym?
W przyszłości chciałabym otworzyć "coś" swojego. Coś małego, przytulnego, z słodką i słoną kuchnią łechtającą podniebienia.
Zaczynam więc.. i tu mały apel:
Jeśli tylko marzy Ci się słodkie ciacho z moich kaprysków lub nawet inne → służę swoją pomocą ;) Za nieduże pieniążki upiekę co trzeba.
Tak, dokładnie. Ze względu na moje dopiero (barrrdzzzo powoli) budujące się portfolio i... nieumiejętność robienia odpowiednich zdjęć ceny są naprawdę niskie.
Rozpisałam się bez sensu, więc już uściślając ostatni raz:
Blog jest moją wizytówką w świecie biznesu jakim jest sprzedaż robionych na zamówienie ciast, ciasteczek czy tortów.
Jasne? jasne, że jasne. Lisek chciał i lisek ma.
Głupieję.

Komentarze
Prześlij komentarz